Konwent konwent i po konwencie.
Było zacnie trzeb przyznać. Games room, mnóstwo ludzi namiętnie uskuteczniających przeróżne gry także poza nim, sklepiki i sesje na korytarzu najwyższego piętra szkoły- pewnie to zostanie mi w pamięci.
Nie sposób było się nudzić i sam się dziwiłem, że czas leci mi przez ręce niczym piasek. Przez to właśnie oderwanie od tworu zwanego czasem lokalnym, przegapiłem wiele prelekcji, które chciałem obejrzeć. Zdziwiło mnie także nieco poczucie (zwłaszcza drugiego dnia), że szkoła jest nieco pustawa- może było tak faktycznie, a może przyzwyczajony do otwartych przestrzeni Toporiady (gdzie łatwo zawsze wypatrzeć kilkanaście osób, w zaułkach szkoły czułem lekką pustawość.
A propos Toporiady- poprzez obecność bardzo dużej części Toporów oraz przeróżnych osób znanych mi z Toporiady, czułem się przez pewien czas prawie jak na samej Topo

Miło było znowu Was spotkać!
Zjawiskiem ciekawym był zdecydowanie Wolsung, czyli steampunkowy system RPG, który zdominował zjAvę (ponad połowa odbytych sesji). Po sesji u Garnka, na której setnie się ubawiłem, od razu zrozumiałem ten fenomem- system daje bardzo duże możliwości improwizacyjno-storytellingowe, zachęca wręcz do szalonych działań rodem z przeróżnych filmów, a sesja poprowadzona przez dobrego MG (jaki niewątpliwie są jego twórcy, którzy właśnie prowadzili na konwencie) z pewnością pozostanie na długo w pamięci. I to jak najbardziej pozytywnie- dość powiedzieć, że sam rozważałem zakup podręcznika, choć żem kutwa, a Zawisza i Mada kupili zarówno podręcznik jak i planszówkę. Po jednej sesji!
Kończyć się już godzi, więc teraz podziękowania:
- dla Avangardy za zorganizowanie konwentu
- dla Toporów, Goblinów i Feniksów za przybycie
- dla "młodej" ekipy piotrkowskiej za dzielne konwentowanie
- dla wszystkich osób z którymi grałem w Wolsunga, a zwłaszcza dla Garnka (ciekawym, czy w ogóle to kiedyś przeczyta?

)