Orichalcum
Toporiada XI
Topory
Toporiada
Złote Topory
Rawa Gra Szanty
Strona główna » Toporiada » Toporiada jest kobietą

Toporiada jest kobietą

Czyli rzecz o tym, jak Poczwarka Najbardziej Owłosionego Konwentu w Kraju
przeistoczyła się w
Wielobarwnego Motyla
Słusznie Zwanego
Królową Polskich Konwentów

Z serdecznymi (a wyprzedzonymi wyłącznie z porywu serca) życzeniami dla wszystkich wspaniałych kobiet Toporiady.

zdjęcie nr 1

1. "Coś złego dzieje się w Kaleniu"

W roku 2005, czerwiec nie był upalny. Spytajcie ludzi, których niedzielne sesje skończyły się w samochodach lub w przejściu między ciasnymi salkami, które oferowała leśniczówka w Kaleniu. W niedzielę zerwała się ulewa; letnia, z natury przyjemna, ale grać pod chmurką się nie dało. Widziałem wiele mokrych i złych twarzy. Szczęście, że moja neuroshimowa ekipa żwawo ruszyła na podbój leśniczówki i zawłaszczyliśmy mniejszą salkę. Dawne, brutalne dzieje.
Teren leśniczówki w Kaleniu; częściowo mityczny, a częściowo skandalicznie zarośnięty i rojący się od fruwających krwiopijców; od bramy wjazdowej po sławojkę, skrytą za jedną z sesyjnych sal, przepełniony był mężczyznami.
Chłopcami, młodzianami, typami; nazwijcie nas, jak chcecie. Byleby nie było to skrajnie nieuprzejme.

Pierwsza edycja Toporiady mogłaby zyskać miano najbardziej szowinistycznego konwentu świata, gdyby tylko ktoś się nami zainteresował. Oraz, gdyby ów ktoś zignorował nasze gorliwe i szczere zapewnienia, że nie jest to świadoma decyzja organizatorów. Szczęście, że nie zainteresowali się nami żadni okoliczni fani Village People, bowiem galeria zdjęć z pierwszego rawskiego konwentu wygląda podejrzanie: zatrzęsienie samców, w każdym wieku, rozmiarze i stanie upojenia.

Kobieta na terenie leśniczówki budziła, słuszne skądinąd, podejrzenia. Co ona tu robi? Przyjechała ze swoim chłopakiem, pilnować? Jest czyjąś matką? Siostrą? Wielu uczestników musiało wpaść w konfuzję, widząc przechadzającą się po terenie konwentu rpg, mityczną kobietę.

Doskonale pamiętam sesję którą obserwowała – jak się później okazało – nie mająca złych zamiarów, wielce sympatyczna małżonka Ślimaka. Jej obecność budziła wówczas niepokój; słowo daję, osobiście słyszałem, że przyjechała prowadzić na nas jakieś badania. Panowie, ratuj się kto może! Do sławojki, przecież tam za nami nie wejdą! Prawda?

zdjęcie nr 2

Ania siedziała w oddali, milcząca; obserwowała jak udajemy opitych bimbrem krasnoludów, srających z jadącego wozu na trakt ( warto dodać, że akurat przypiliło dwóch z nas, też pomagaliśmy sobie, trzymając się w trakcie wypróżniania za ręce, by nie wypaść z wozu.)
Przy naszym sesyjnym stoliku co chwila rozlegała się kanonada beknięć lub niewybrednych przekleństw, z których najsubtelniejsze dosadnie mówiły o odbywaniu stosunków płciowych z członkami własnej rodziny. W trakcie gry nie zdawałem sobie sprawy z obecności kobiety, która nas obserwuje; gdy po zakończeniu sesji Ania wyraziła aprobatę wobec naszej rozrywki, podkreślając fantazję i zaangażowanie, czułem się przyjemnie, lecz podejrzanie. Pewnie nie ja jeden. Cóż to za badania, które prowadzi? Czy jest jeszcze miejsce w sławojce!?

Krótko rzecz ujmując; kobieta na Toporiadzie 2005 mogła znaleźć się właściwie z dwóch powodów – musiała być czyjąś dziewczyną, albo pielęgniarką. Sesje zaludniali spoceni, zionący piwskiem erpegowcy w różnych stanach moralnego rozkładu. Fantastyczne światy zrodzone na tej Toporiadzie zaludniali głównie brutalni wojownicy o wielkich... mieczach, krasnoludzcy zbereźnicy, meksykańscy szaleńcy (pasjonujący się eksplozjami), albo, w najlepszym wypadku, tajemniczy magowie. Toporiada 2005 w pewnym sensie stanowiła kwintesencję „młodzieńczego grania w RPG”.
Piwo, runiczne kostki w wypasionych sakwach (taaaa, sam sobie te pochwę uszyłeś?) i dowcipy o pierdzeniu, kwitowane wybuchem tubalnego śmiechu.

zdjęcie nr 3

2. "Wejście do chlewiku"

Powolny proces, jakim było przenikanie ładniejszej odmiany ludzi do naszego „elitarnego grona intelektualistów”, trwał długo. Owszem, już na drugiej Toporiadzie, w roku 2006, pojawiło się parę nowych konwentowiczek. Dzięki Bogom Chaosu, ówczesna ilość kobiet była zaledwie zwiastunem tego, co miało stać się później.

W ramach bezinteresownej troski o konwentowiczów, oraz próby rozładowania pewnych naturalnych napięć, wpadliśmy z Jankosiem na pomysł zaangażowania do zwiastuna (2006) kobiety. Udało się; zwiastun co prawda był niemiłosiernie długi i niejednokrotnie pozbawiony napięcia, ale znalazło się w nim parę dobrych scen. No, i była Kobieta! Kusicielka! Chociaż nie wiem, czy ktoś miał szansę to zrozumieć, z racji na awangardową reżyserię.
Podskórnie czuliśmy, że Toporiada miała kiedyś zostać Królową Konwentów (swoją drogą, „Toporiada”, to jednak babka, racja? Brawo dla nas, panowie!)

W roku 2006 na konwencie pojawiły się kolejne partnerki uczestników, ale nie tylko. O ile się nie mylę, jako pierwsza kurtynę przekroczyła Shila – odważnie wparowała do naszego samczego chlewiku i raz na zawsze skończyła z wizerunkiem konwentu owłosionych tyłków. Była to pewna ulga, choć w ciągle rosnącym morzu chłopców-erpegowców, nadal nie stanowiła poważnej zmiany.
Kobiet wciąż było niewiele, w przeciwieństwie do długowłosych chłopców.
Ciekawe, cóż za mechanizm rządzi tymi subkulturowymi atrybutami? Nie wnikajmy w to jednak; do organizatorów nigdy nie dotarły skargi, ani wieści o ohydnych pomyłkach, czy nadużyciach ze strony krótkowłosych uczestników.

Powolutku, niespiesznie, do celu – męska twarz Toporiady już nabierała niewieścich rysów, czym upodobniła się nieznacznie do naszego lokalnego ideału, Konrada „Tylko Nie Mów do Mnie Ryjel” Kacprzaka; poprawiając wizerunek grupy która spędzała ze sobą cztery dni w ciemnym lesie.

zdjęcie nr 4

3. "Topory wciągają brzuchy"

Nadchodzi edycja 2007. Formuła i skala Toporiady zmienia się; przyjeżdża coraz więcej ludzi, pojawiają się nieznane dotąd atrakcje.
Doskonale pamiętam dzień, w którym na moich oczach, przez bramę wjechały dwie dziewczyny na górskich rowerach. Dziewczyny SAME przyjechały na konwent. Przez pochmurne niebo przebił się promień liliowego światła.
Dziś możemy z tego drwić, szydzić nawet, słusznie zresztą; wówczas poczułem się jednak zakłopotany. Nie wiedziałem czy możemy sprawić, by owe dziewczyny nie uciekły z Kalenia z krzykiem na ustach. Dzięki Bogom Chaosu, żadna z dziewczyn nie uciekła, ba! Mam wrażenie, że bawiły się świetnie. Są na to nawet materiały wideo.
(Serdecznie pozdrawiam Paulę i Amelkę; w imieniu konwentu dziękuję za wytrwałe cywilizowanie naszych erpegowych idei.)

Toporiada 2007 była, z całą siłą zaznaczam, przełomowa. Gdzie nie spojrzeć, tam płeć piękna. Jury w legendarnym krasnoludzkim konkursie? Kobiety, kobiety, same kobiety! Serce rosło na widok panów uprzejmie wciągających brzuchy! A do tego równie nagły, co piękny, przyrost motywacji; wielolitrowe kufle podłego piwska znikały jeden za drugim, wzbogacał się zasób zwrotów grzecznościowych, chłopcy targali kilofami, aż huczało. Toporiada weszła w okres dojrzewania. Żal, że nie powstało tego roku ani grupowe zdjęcie, ani relacja. Cóż.

Kolejnym dowodem na zachodzące Zmiany, jest wyróżnienie Tulii w kategorii „Najlepszy Gracz” (też wyczuwacie tu pewną językową niezręczność? To wspaniale, znaczy, że rzeczy mają się dobrze.)

Swoją rolę w „ukobiecaniu” naszej społeczności odegrał także niezastąpiony Witek z Braci Herbowej, brawurowo wcielając się w zniewieściałego elfa na potrzeby konkursu krasnoludzkiego.

zdjęcie nr 5

Konwent długo rozbrzmiewał okrzykami zachwytu na widok jego ukwieconych kędziorów…

Po Toporiadzie 2007 nic nie było takie, jak wcześniej. Nie tylko ze względu na szeroko komentowane ognisko integracyjne, które rozrosło się podczas tej edycji do rozmiarów mackowatego potwora, karmiącego się o świcie tanimi winami.
(Bez urazy, wszyscy wiemy, że to Piotr „Sąsiad” Witczak sabotował Toporiadę za pomocą wiśniowych mózgotrzepów; w końcu własnym samochodem przywiózł ich cały bagażnik! Zważcie, że w następnym roku tanich win było jakby mniej, a Sąsiad zgarnął upragnioną nagrodę, plasując się tuż za skromną osobą autora niniejszego tekstu. :) )

zdjęcie nr 6

4."Cud w Głuchowie"

Jeśli Toporiada 2007 była Edycją Wielkich Zmian, wówczas edycję z roku 2008 musimy nazwać po imieniu – przenieśliśmy się do Innej, Lepszej Galaktyki; a przy okazji do leśniczówki w Głuchowie, która okazała się być miejscem pełnym dobrej energii i kalifornijskiego z natury słońca. Przeprowadzka ta, o ile pamięć mnie nie myli, również związana była z aktywnością kobiet – czyż to nie Dzika zasugerowała Toporom Głuchów?

Toporiada 2008 była radosna, roześmiana i słoneczna niczym piknik. Liczba uczestników znów wzrosła, pojawiła się najmłodsza uczestniczka konwentu, Alicja Mochocka; która swoją dojrzałą grą wprawiła w zdumienie samego Huberta „Prezesa” Jankowskiego, o czym wspomniał zamykając konwent.

A.d. 2008 był rokiem cudów. Konwent skąpany w letnim słońcu, przytulna leśniczówka o bielonych ścianach, długie godziny dobrego erpegowania, oraz MNÓSTWO nowoprzybyłych dziewczyn, kobiet i pań; Toporiada uśmiechała się do całego świata i był to piękny, kobiecy uśmiech.
Pierwszy omen "nowego" pojawił się już w trakcie legendarnego Show Tatarów otwierającego konwent. Wystarczyło spojrzenie w stronę licznie zgromadzonej publiczności; jeszcze nigdy odrzucające facjaty Toporów nie sąsiadowały z tak dużą ilością kobiecych uśmiechów. Jakby tego było mało, Piotr "Sąsiad" Witczak wcielił się na scenie w kobietę i - przyznać trzeba - zrobił to z wyczuciem godnym aktora dużego kalibru, jakim jest.

zdjęcie nr 7

Co dalej?
Niewiele brakowało, a konkurs "Złote Topory" moglibyśmy tamtego lata przemianować na "Złote Siekierki"; szczęście, że wraz z Sąsiadem mężnie zatrzymaliśmy Mistrzowskie nagrody w szowinistycznych rękach! Uff ! Dopiero wtedy schowaliśmy się do sławojki.

Do uczestników prowadzonej przeze mnie sesji w Neuroshimę – raczej nieprzyjemnego, męskiego systemu o zlasowanych pustkowiach i naparzaniu z wielkich, dymiących karabinów, dołącza kobieta. Stała ekipa kryguje się i na sesji pada mniej przekleństw związanych bezpośrednio z kopulacją; jednak Vermore nie ustępuje kolegom w byciu twardą niczym same pustkowia. O ile dobrze pamiętam, dzięki naszej damskiej postaci, któryś z bohaterów padł jak długi, posiniały na twarzy, czule ściskając swoje radioaktywne klejnoty...

Wspominałem, że był to rok cudów?
Najlepszą Graczką zostaje Amelka i nawet inna kobieta musi przyznać, że tak musiało być. Wyróżnienie w tej kategorii również zdobywa przedstawicielka płci pięknej, Agnieszka Morkisz! Nieśmiało do pań dołącza Sknerus, ratując społeczność Najlepszych Graczy przed definitywną feminizacją.

Wyróżnienie za Najlepszą Sesję otrzymuje do bólu damska ekipa pod przewodnictwem MG Ślimaka, w składzie: Amelka, Tulia, oraz Bączek, a do której to ekipy HotShota wpuszczono rzekomo tylko dlatego, że pokazał kitkę. Z autopsji wiem, że owa sesja autorstwa Ślimaka, jej atmosfera, jako poziom epregowego wyzwania – to musiało być best of the best. Przy okazji, brawa dla prowadzącego; przyznacie, że podjął się nie lada wyzwania. Ale wychodząc z namiotu po sesji, przemawiał piskliwym głosem…

Najlepszy początkujący Gracz, a właściwie Graczka tamtego roku? To Ula Jaskulska, która miała po raz pierwszy styczność z epregami. Weszła i skopała nasze owłosione tyłki; pozostało tylko przykładać cebulę i wiwatować.

zdjęcie nr 8

W roku 2008 pojawia się także kuriozum zwane Orczym Obozem; zieloni pokazują rozmach, klasę i parę innych rzeczy, czasem nadto owłosionych.
W ich obozie roi się od dorodnych Orczyc, na ognisku wesoło bulgocze grog, Orkusy grzecznie oporządzają obozowisko, a zielonoskóra kobieta własnoręcznie podała mi michę bigosu na obiad.
Tajemnicą poliszynela jest, że status Orczego Wodza to status iluzoryczny; latem 2008 roku widzieliśmy, kto ma najcięższą łapę w Obozie Zielonych. Patriarchat to nie jest, niezależnie od tego, co chcą żebyśmy myśleli. Szczególnie nasz dobry kolega, Gerber.

Po trzech latach wysiłku, Toporiada ostatecznie przybiera wizerunek uśmiechniętej kobiety. W Orczym Obozie dumnie powiewa sztandar SIEKIEREK, a Dzika prowadza na smyczy Sonię. Nie wszyscy byli gotowi na tak radykalne zmiany; spożycie alkoholu wśród samców wzrasta i któregoś poranka dochodzi do scysji, którą szczęśliwie udaje się rozwiązać bez dramatycznych posunięć.
Wielu do dziś zastanawia się także, jaki związek z wizytą zorganizowanej grupy dzików miała nasza niezastąpiona koleżanka, Magda Dzika. Nic jej nie udowodniono.

zdjęcie nr 9

Finał. "Chłopcy żądają natrysków"

Tego pamiętnego lata społeczność Toporiady, bogatsza o Siekierki, raz na zawsze wychodzi z kręgu różnych, czasem przykrych podejrzeń; nasz Najlepszy, Aczkolwiek Nadto Owłosiony Konwent Świata nabiera łagodności i nawet natryski działają bez wytchnienia; pomiędzy sesyjnymi namiotami niesie się wesołe pogwizdywanie…

Stwierdzenie, że dzięki takiemu obrotowi sytuacji nawet wyklęte Ognisko Integracyjne przestaje kogokolwiek martwić i przebiega bez zwyczajowych skandali, zamieniając się w nieco nieprzytomną, lecz nieszkodliwą zabawę, może być pewnym nadużyciem; na które z przyjemnością sobie pozwolę. Słyszałem, że grał nawet jakiś ludowy zespół; niestety, o ile mi wiadomo - bez wokalistki.
To była inna, nowa odsłona Toporiady, którą do dziś wszyscy wspominają z wyjątkowym rozrzewnieniem; wszyscy, oprócz Sąsiada, który rzekomo planuje powrócić do mózgotrzepnego terroru.

zdjęcie nr 10

Reszta jest teraźniejszością. Siekieri rozpanoszyły się na dobre: zdrowi psychicznie, zdawałoby się, młodzi mężczyźni, walcząc o uwagę rudej-blondynki Sonii w pretendującym do miana obrazoburczego Konkursie Zombietycznym, tarzają się w błocie z arbuzów i posoki, podgryzając surowe serca zwierząt; a kto widział Sąsiada przebranego za kwiat (tak, roślinę, kolorowy KWIATUSZEK!) ten wie, co mam na myśli pisząc, że zawładnęły nami SIEKIERKI.
Wiwat Królowa Konwentów!
Wiwat TOPORIADA!
Wiwat Siekierki!

zdjęcie nr 11

Imiona, nazwiska i ksywki bohaterów nie zostały zmienione, ku sławie i niesławie Toporów. Autor tekstu przebywa obecnie w Tybecie, akty zemsty skazane są na niepowodzenie. Błędy merytoryczne, wypaczenia, swobodne interpretacje i naginanie faktów – zamierzone, uprasza się o nie raportowanie do Komisji Rewizyjnej, ani Sądu Koleżeńskiego.

Wojtek "Prozac" Anuszczyk

Copyrights © 2009 Topory
Powered by piechdesign.pl