Orichalcum
Toporiada XI
Topory
Toporiada
Złote Topory
Rawa Gra Szanty
Strona główna » Topory » Topory w mediach » Toporiada 2011 » Toporiada 2011 - Poltergeist

Toporiada 2011 - Poltergeist

 ! Ciach !
! Trach !
! W piach !

Toporiada 2011 prawdopodobnie (widziano grupy uczestników ukrywające się jeszcze na terenie konwentu) dobiegła końca. Organizatorzy - Rawskie Stowarzyszenie Gier Fabularnych i Fantastyki Topory - po raz kolejny stanęli na wysokości zadania.

... Inny niż wszystkie

Toporiada odbyła się w Leśnym Zakątku – byłej stanicy harcerskiej położonej w środku pięknego sosnowego lasu w pobliżu Fryszerki (10 km od Inowłodza). Impreza ma charakter plenerowy - na kilkuset metrach kwadratowych otoczonych stareńkim drewnianym płotkiem znajdują się wiekowe domki letniskowe, przestronna "stołówka" oraz kilkanaście namiotów wojskowych. Toporiada jest konwentem półotwartym: aby uzyskać możliwość wstępu należy odpowiednio wcześnie skontaktować się z organizatorami, którzy przesyłają pisemne zaproszenie na wskazany adres. Większość uczestników nocuje we własnych namiotach, istnieje też możliwość wykupienia miejsca w domkach. Duża cześć atrakcji odbywa się na wolnym powietrzu bądź w namiotach wojskowych.

Uroczyste rozpoczęcie Toporiady tradycyjnie już przybiera formę kabaretową. Prezentacja legend z okolicznych wiosek wywołała niekończące się salwy śmiechu, zwłaszcza dzięki dość niespodziewanemu wsparciu, którego prowadzącej udzielił Patryk 'Sknerus' Kopeć, zmieniając się w mima.

 Toporiada rządzi się swoimi prawami - nowych uczestników może zaszokować BARDZO swobodna atmosfera, brak wyróżniających się ubiorem organizatorów, helperów czy ochrony. Na szczęście poczucie zagubienia mija szybko, a człowiek mimowolnie nasiąka atmosferą konwentu.

Każda edycja Toporiady stara się mocno nawiązywać do poprzedniej: organizatorzy oraz uczestnicy dbają, by konwentowe zwyczaje/wspomnienia/odpały, takie jak FGK - Front Gnojenia Koordynatora, Piwo Totem-Potem, Benedykt ciskający Głazami i wiele innych, nie uległy zapomnieniu. Przyznam szczerze, jest to najbardziej wyczekiwany przeze mnie konwent roku. Z każdą następną odsłoną bawię się na nim coraz lepiej i nie wiem, co mogłoby się wydarzyć, by powstrzymać mnie od przyjazdu. Toporiada nie jest wtórna, ma swój styl, swój niepowtarzalny klimat. Oczywiście - ma również wady, jednakże z każdą kolejną odsłoną przeszkadzają mi one coraz mniej.

Program

 Atrakcje tegorocznej Toporiady ujęto w cztery nitki programowe. Standardowych prelekcji (sala, tłum ludzi, prelegent monotonnym tonem opowiadający o "czymśtam związanym z fantastyką") jest stosunkowo niewiele. Aż jedną czwartą wszelkich atrakcji stanowiły konkursy. Zarówno proste w swej formie (na przykład: filmowy, narracyjny, aktorski), jak i bardzo rozbudowane, wymagające od uczestników wykazania się wieloma niezwykłymi umiejętnościami (takie jak Puchar Nacji czy ChLARP Księżyc Bojowy Gatatyka). Zdecydowanie lepsza niż w poprzednich latach współpraca ze sponsorami zaowocowała bardzo ciekawymi nagrodami, które wraz z dyplomami wręczano na oficjalnym zakończeniu konwentu.

W Leśnym Zakątku znajduje się mnóstwo starych mebli, elementów złomu oraz niezwykłych artefaktów poprzedniego ustroju, które można wykorzystać (zorganizowałem sobie śliczną drewnianą szafeczkę - stojąc obok namiotu, bardzo ułatwiła utrzymywanie porządku). Pomaga to w kultywowaniu jednej z tradycji Toporiady, czyli Obozów. Uczestnicy mogą zorganizować obozowiska tematyczne (Banitów, Kapłański, Panteonu RPG, Orczy, Cthulhu, Turystów, Postapokaliptyczny, Piracki, Elfi, Kapłanów, Anielsko-Demoniczny, Samoobrony... wybór ogranicza jedynie wyobraźnia). Miejsca takie stanowią centralne punkty życia konwentowego - mieszkańcy przebierają się w pasujące do klimatu stroje oraz prowadzą punkty programu związane z tematyką obozu (niejednokrotnie bardzo, bardzo odjechane, np. zeszłoroczny orczy konkurs pod wielce znaczącym tytułem Kto zbrzuchacił córkę wodza).

 Przyjęta przez organizatorów forma akredytacji (wcześniejsze zgłoszenia) pozwala zapewnić odpowiednią liczbę Mistrzów Gry oraz miejsc na sesje: na Toporiadzie zagrać może każdy uczestnik. Sesje posiadały opisy zamieszczone w informatorze konwentowym - gracz mógł zapoznać się z tematyką przygody przed zgłoszeniem swojego udziału. Godzinę przed rozpoczęciem sesji (ok. 21.00) przy akredytacji rozkładano wielkie tabele, na których gracze zapisywali się do poszczególnych Mistrzów Gry. Rozwiązanie proste, wyjątkowo skuteczne oraz warte naśladowania. W czwartek i piątek rozegrano po dwadzieścia sesji odbywających się równolegle. Dzięki Toporiadzie od trzech lat jestem zadeklarowanym przeciwnikiem "systemów karteczkowych", "ścian płaczu[q] czy innych tego typu sposobów zapisu na sesje praktykowanych na pozostałych konwentach.

W trakcie Toporiady odbył się jeden LARP - zorganizowane przez Tomka 'Smoka' Wolskiego westernowe Złoto Południa. Graczom oddano do dyspozycji całe miasteczko: wojskowe namioty ustawione w koło mieniono szybko w mieścinę rodem z Dzikiego Zachodu. MG zadbał nawet o różowe kapelusze dla [q]panienek" z saloonu. Huki wystrzałów, Indianie, rewolwerowcy z pod ciemnej gwiazdy oraz tytułowy skarb... Role, dzięki forum konwentu, rozdano jeszcze przed rozpoczęciem Toporiady. Całość wyglądała niesamowicie!

Na konwencie odbyła się szósta edycja konkursu Złote Topory. Wybierano Najlepszego Mistrza Gry (triumfował Szymon 'neishin' Szweda), Najlepszego Gracza (Konrad 'K8' Kaczmarek), Najlepszego Początkującego Gracza (Katarzyna 'Tyche' Kłosowska) oraz Najlepszy Obóz Tematyczny (wygrał Obóz Kapłanów zorganizowany przez Armię Goblinów). Członkowie Komisji niczym ninja przemykali pomiędzy namiotami sesyjnym; ich obecność była niemal niezauważalna.

 Uroczyste zakończenie, połączone z wręczeniem nagród zwycięzcom toporiadowych konkursów, uświetniło przedstawienie dotyczące dość bezpośrednio znanego przedstawiciela krakowskiego fandomu - redaktora naczelnego pewnego portalu oraz twórcę kolekcjonerskiej gry karcianej. Sam zainteresowany był oczywiście widzem i bawił się (przynajmniej tak się wydawało) równie dobrze jak reszta widowni. Następnie - koncert, wspólne śpiewy i tańce! Zabawa trwała do późnych godzin nocnych. Przez siedem edycji Toporiada dorobiła się wielu piosenek przedstawiających w obrazowy sposób członków stowarzyszenia oraz co ciekawsze historie z nimi związane. W tym roku można było nabyć płytę z tymi utworami. Jedna z piosenek spodobała się uczestnikom tak bardzo, że przez ponad 18 godzin nieprzerwanie niosła się po terenie konwentu (nyan cat do potęgi...).

Plus i minus

W związku ze znacznymi wydatkami, w tym roku Topory stanęły przed trudnym wyborem: rezygnacja z organizacji Toporiady czy skromniejszy konwent. Na szczęście wybrano tę drugą opcję. Wiele spraw organizacyjnych zostawiano na ostatnią chwilę, przez co liczba uczestników w porównaniu do zeszłorocznej edycji znacząco zmalała. Układ oraz zawartość programu również oceniam słabiej. O dziwo, wiele spraw zostało załatwionych lepiej niż w ubiegłym roku: przede wszystkim w sanitariatach wreszcie zapanował względny porządek.

 Toporiada 2011 tuszuje wszystkie niedociągnięcia atmosferą - a właśnie dzięki niej wybaczyć można naprawdę wiele. Podczas dużych miejskich konwentów, takich jak Pyrkon, Ava, Polcon, program jest bardzo napięty, często nie jesteśmy w stanie dotrzeć na wszystkie interesujące nas punkty (tłok, oddalone od siebie sale prelekcyjne). Integracja odbywa się w barach bądź nielegalnie w miejscach do tego nieprzystosowanych, takich jak parki czy sleeproomy. Głośne śpiewy, "dziwne" gry oraz nietypowe stroje mogą budzić zgorszenie osób postronnych. Szkoła - często podstawowa - nie jest dobrym miejscem zabaw dla dorosłych ludzi. Toporiada dzięki swojej formie unika tych problemów. W promieniu kilku kilometrów od terenu konwentu znajdują się jedynie pracownicy Leśnego Zakątka. Liczba uczestników zapewnia bezpieczeństwo oraz bardzo intymną, koleżeńską atmosferę. Zimne piwo na prelekcji bądź sesji - why not? Kąpiel w Pilicy w strojach nie do końca kompletnych – be my guest! Grille, karimaty, koce i leżaki. Uczestnicy szanują daną im swobodę i dbają, by konwent toczył się bez przeszkód: pomagają organizatorom oraz innym uczestnikom.

 W konwentowych rozmowach często pada stwierdzenie: "Toporiada nigdy się nie kończy". I jest w tym odrobina racji... Dzień po oficjalnym zakończeniu Toporiady na terenie Leśnego Zakątka odbył się Smokon. Dwa dni "po" - Mochockon. Trzy - Gulgolemkon. Ale o nich już nie mogę napisać. Obiecałem.

Autor: Bartosz "Nurgling" Czapnik

*Test zaczerpnięty z portalu Poltergeist i dostępny w oryginalnej postaci pod tym adresem:
http://konwenty.polter.pl/Toporiada-2011-c23516

Copyrights © 2009 Topory
Powered by piechdesign.pl